Przychodzi baba na siłownię…

… a tam kobiety przerzucają żelastwo!

IMG_20160803_155002

Żartem, śmiechem, ale w rzeczywistości większość kobiet z mojego otoczenia uważa (w tym ja do niedawna), że trening siłowy spowoduje, że będą rozrośnięte jak faceci. Mało tego, sama do niedawna nie chciałam trenować siłowo, bo nie miałam świadomości jak fantastyczne efekty mogę uzyskać.

Każdy może!

Mówię to z perspektywy osoby, która ruszyła zadek z kanapy gdy waga wskazała 76 kg (przy wzroście 158 cm) – liczba ta była skutkiem nicnierobienia, piwkowania i niezdrowego jedzenia. Nie trudno policzyć, że pojawiła się u mnie nadwaga, choć do dnia dzisiejszego nie mam pojęcia jak to zrobiłam ;)

Ciężko dupsko ruszyć, zwłaszcza jak się wróciło do domu ok 2 w nocy i wstało o 6 (bo Chomiczek się wyspala). Ale nie ma litości, słonko zmotywowało :) na pierwszym kilometrze zgubilam rękawiczki… ale je znalazłam, a na 5tym zgubilam telefon… Ale go znalazłam i tym samym mam nadprogramowy kilometr dziś :) / It was hard to move my ass, but sun is the best motivation :) Today I almost lost my gloves and phone, but I found them :) . . . #psiewedrowki #biegajacamamuska #biegamaby #kolormnieniesie #warszawa #las #naturelovers #naturegeography #allforarts #polskajestpiekna #polandisbeautiful #polandphotos #poland #kobietybiegaja #runningwithdog #afterworkout #100happydays #selfie #takasytuacja #takedogforawalk #spacerzpsem #jestpieknie #biegajacamamuska #biegambomnieludzkoscwkurwia #trening #running #runninggirl #jafrelka

A post shared by Iwona, Krzysiek i Chomiczek (@jafrelka) on

Po ciąży jest trudniej…

A jaka była Twoja wymówka przed ciążą? Wiadomo, że z malutkim dzieckiem nie można sobie pozwolić na spędzanie kilku godzin na siłowni – zwłaszcza przy karmieniu piersią. Dlaczego więc nie trenować z maluszkiem? Szybki marsz w ramach codziennego spaceru w dystansie załóżmy 3-5 km to już jakiś początek prawda? Sporo ćwiczeń można wykonać w domu lub na siłowniach plenerowych jak maleństwo sobie przysnęło :)

Pozbycie się fałdki na brzuchu, która poza nadmiarem sadła jest także pozostałością ciążową nie jest łatwe, ale na swoim przykładzie widzę, że nie jest też niewykonalne!

dsc_5500img_20160917_102513

*zdjęcie po prawej zrobione jest po 3 miesiącach treningów + ograniczenia pustych kalorii. Nie wciągam na nim brzucha :)

Każdy z nas żyje w biegu… praca, dom, szkoła lub dzieci… Ciężko wygospodarować wolny wieczór na spotkanie z przyjaciółmi, a co dopiero mówić o 2-3 godzinnym wyjściu na trening. Ja wychodzę z założenia, że im mniej mam czasu tym lepiej muszę go zagospodarować. Czasami trenuję kosztem wieczornego oglądania filmu – choć na siłowni TV jest :)

Najgorzej jest zacząć

Jak to w życiu bywa, najtrudniejsze są początki – pierwsze dni reorganizacji, gdy trzeba wcześniej wstać by przygotować sobie jedzenie do pracy (ba, nie tylko sobie ale także pozostałym domownikom). Wiadomo, że lepiej zrobić to wieczorem, ale po całym dniu pracy człowiek marzy tylko o wieczornym piwku/winku/ciastku/wpisz cokolwiek. Spokojnie, ten nawyk można wypracować – jak wszystko inne ;)

Wspierajmy się!

Jeśli chcesz wytrwać to domownicy muszą Cię wspierać. Nie ma nic gorszego na starcie jak towarzysz zajadający się kebabem podczas gdy ty na kolacje masz gotowanego kurczaka. Oczywiście powyższy przykład jest przerysowany, bo żeby schudnąć nie trzeba jeść monotonnie.

dsc_5486

Nie stosuj diet

Nie warto katować się dietami – drastyczne obcięcie dziennej porcji kalorii może i da szybki efekt, ale prawie na pewno poskutkuje efektem jojo gdy powrócisz do wcześniejszego sposobu odżywiania.

„Nie przytyłaś w 2 tygodnie, więc nie oczekuj, że w 2 tygodnie zrzucisz nadmiarowe kilogramy.”

img_6462

Dobre i zdrowe jedzenie nie oznacza posiłków złożonych z ryżu i gotowanej piersi z kurczaka ;). Ogranicz cukier do tego zawartego w owocach i warzywach, nie kupuj gotowych posiłków do odgrzania w mikrofalówce – na początek to już będzie ogromna zmiana.

img_5820

Nie daj się! Wytrwaj!

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Dla mnie najgorszym momentem jest wstanie z kanapy – zawsze znajduję sobie wymówkę (tu nieocenione jest wsparcie mojego męża, który często wręcz każe mi wyjść na trening). Z jednej strony jak już wpadnie się w rytm to jest odrobinę łatwiej, ale z drugiej strony ta wygodna kanapa i zimne piwko kuszą ;)

Planowanie tygodnia z treningami

Mieszkając na naszych zadupiach nawet przystanek autobusowy mam daleko, muszę więc dobrze zgrać sobie wszystkie zajęcia. Każde wyjście na trening wpisuję sobie w kalendarz i staram się trzymać tego planu. Jeżeli nie wypadnie mi coś niesamowicie ważnego, to wszystkie zajęcia poza pracą ustawiam sobie pod treningi. Naprawdę nie jest to takie straszne jak brzmi w pierwszej chwili :)

Sama dobrze wiem, że łatwo jest znaleźć wymówkę na każdą okazję a potem wściekać się, że w każdej sukience wyglądam jak baleron. Przestawiłam się więc na odrobinę inne myślenie: skoro jadę komunikacją do pracy prawie godzinę, to czemu nie jechać godzinę na rowerze?

Można połączyć etatową pracę, czas dla dziecka, czas dla męża, gotowanie, czas na spacery z psem no i treningi – wszystko to jest możliwe tylko i wyłącznie przy współpracy z małżonkiem ;)

  • weg_anka_ i_tajga

    Oj to piwkowanie i przekąski… do tego radzenie sobie w kuchni i uwielbianie dobrze i duzo zjesc… A mówią, że wegańskie nie tuczy hahaha. Dieta to jednak wg mnie podstawa, ale zdrowa a nie restrykcyjna. Ja ćwiczę w domu, do siłki się przymierzam, ale nie lubię sie pocić, stekac i sapać na oczach innych :P W lipcu 2016 dobiłam do 96kg/165cm, obecnie styczeń 2017 jest 73kg/165cm i lecę dalej, mam nadzieje, że do lipca dojdę do 60 kg. A i ja nie miałam wymówki, że ciąża to mi się moglo przytyć i nie da się tego zrzucić, jak niektórzy twierdzą. Grunt to zmiana nawyków zywieniowych i aktywność fizyczna. Zyczę utrzymania wagi lub dalszego jej spadku, bo nie wiem na jakim etapie jestes! ;) Pozdrawiam

    • łaaaał! piękne efekty! Ja jeszcze odrobinkę w dół, ale już bardziej rozmiarowo :) mocno za Ciebie trzymam kciuki! Powodzenia :)

  • Kot z Cheshire

    Wsparcie partnera – tego mi brakuje, szczególnie jeśli chodzi o zdrowe odżywianie :) Sz. jest fanatykiem chipsów i smażonych, tłustych rzeczy, a w dodatku oboje jesteśmy leniwi więc na obiad najczęściej jest jakiś gotowiec, a dupa rośnie :P Szkoda, że tylko mi… ;)
    Podziwiam! Człowiek może się zdołować aż :)

    • się nie ma co dołować ino chłopa do kuchni zagonić ;) u mnie działa zasada, że im mam mniej czasu tym więcej rzeczy ogarniam :)

  • Pingback: Jak oszukać własnego lenia - Fotograficzny blog o naszym życiu z psem i dzieckiem - JaFrelka.pl()

  • To mnie jest zdecydowanie łatwiej ruszyć się wieczorem niż w ciągu dnia. Ale ja wolę biegać, przy tym się relaksuję i uporządkowuję myśli, wyciszam się. Świetnie, że Ci się udało! :D Trzymam kciuki za dalsze treningi. Bo rozumiem, że to nie koniec? ;)

    • Ja też wolę biegać wieczorami, rano łóżko jest jedynym słusznym wyborem ;) Niestety u mnie na zadupiu nie ma chodników, a drogi są nieoświetlone więc na dzień dzisiejszy wieczorne treningi mogą polegać albo na kręceniu kółek po osiedlu (jedno okrążenie to jakieś 700 m) albo bieżnia na siłowni.

      Zdecydowanie nie koniec :) dziękuję

  • Krzysiek k.

    Gratki. Ale co do diet się nie zgodzę do końca. Dzięki naprawdę dobremu prowadzeniu przez moją prywatna żonę straciłem w 11 mies ok 25 kg. A pamiętaj że cierpię podobnie jak Ty na kamice więc dieta musiała jeszcze to uwzględniać. I uwierz mi praktycznie bez ruchu w sensie siłownia basen bieganie czy rower. Po prostu jestem leń. Ale zaczynałem z 96kg na koniec września zeszłego roku żeby w sierpniu mieć ok 76. Trzeba po prostu robić wszystko z rozmyslem i nie przeginac ani w jedną ani w drugą stronę.

    • Zgadzam się, ale dieta najczęściej kojarzona jest z czymś w rodzaju diety kapuścianej, albo 1000 kcal – Ty zapewne zmieniłeś swój sposób odżywiania :) Wszystko jest dla ludzi ale z umiarem :)

  • ankaskakanka

    Podziwiam Cię za wytrzymałość. Przy tylu obowiązkach rzeczywiście trudno się ruszyć z domu, wieczorkiem.

    • no lekko nie jest, ale ogromne wsparcie męża bardzo dużo pomaga :)