Nie robię na Kato

Ostatnio w internetach, zwłaszcza wśród psiarzy, było słychać krytyczne głosy w kwestii dość kontrowersyjnych plakatów promujących sprzątanie po swoich psach. Jak się zastanowić to pokazanie dziecka umazanego kupą (w domyśle psią) dodatkowo może nakręcić niepsiarzy – oczywiście sprzątać po psiakach należy i z tym w ogóle nie powinno się dyskutować. Ale Może warto by było zastanowić się nad tą pachnącą inaczej problematyką. Moim zdaniem osoby projektujące kampanie nie tylko nie mają psa, ale wykazały się ignorancją, bo w żaden sposób nie sprawdziły środowiska do którego reklama jest kierowana – no bo w końcu ona ma zachęcać właściciela psa do sprzątania po pupilu. Tymczasem plakaty podburzają niepsiarzy pokazując im, że każdy właściciel psa ma w nosie wspólne dobro, a co gorsza dobro jego dziecka bawiącego się nieświadomie na trawniku. Prawda jest taka, że psiarskie człowieki sami w swoim środowisku nie tylko edukują tych niesprzątających, ale także muszą stawić czoła ogólnej opinii – wierzcie lub nie, ale widok foliowej torebki i schylającego się na trawniku człowieka to już nie jest egzotyka w naszym kraju. Warto pokazywać tą lepszą stronę i przy planowaniu kolejnych tego typu kampanii zapytać jednego czy dwóch psiarzy jak trafić do tego grona odbiorców.

Ale ale, jak się okazuje Katowiccy psiarze wzięli sprawy we własne ręce i łapy. Nie czekali na ruch ze strony miasta i tak młodzi Ślązacy stworzyli inicjatywę Nie Robię na Kato. Jeśli jeszcze ich nie znacie to zapraszam do rozmowy z Agnieszką Wydmuch :)

IMG_0826

Psie Wędrówki: O co chodzi w akcji „nie robię na kato”?

Agnieszka Wydmuch: W naszej akcji chodzi o promowanie postawy wzorowego mieszkańca Katowic, który jest jednoczenie właścicielem psa. Osoby świadomej, że kupkę trzeba posprzątać i że to nie jest obciach.

U podstaw naszych działań od początku leżał pozytywny przekaz, bo w świecie wirtualnym bardzo dużo miejsca na tzw. „hejtowanie”.

Taki pomysł na szerzenie idei czystych Katowic szybko spotkał się ze świetnym odbiorem. Bo nie tylko o psie odchody chodzi, ale o każdego peta, który ląduje na chodniku. My traktujemy Katowice jak swój dom. Czy na środku pokoju „nasrasz” (przepraszam za wyrażenie) i zostawisz, żeby „pachniało”? Kochaj Katowice. Sprzątaj po swoim psie :)

PW: Skąd taki pomysł?
AW: Jesteśmy ludźmi mocno rozspacerowanymi i mieszkamy w samym centrum Katowic. Bywało, że musieliśmy uprawiać slalom, żeby nie trafić w „szczęście”. Tylko tyle i aż tyle spowodowało, że ruszyła nasza strona na FB. Działamy od 21 marca i cały czas jest co robić :)

11083876_429152420586048_7880456168360725161_n

PW: Jak można do Was się przyłączyć?
AW: Można się przyłączyć poprzez polubienie strony „Nie robię na Kato” na FB i zapraszanie innych. Każdy lajk bardzo nas cieszy. Ale jeżeli chce się do nas przyłączyć jakiś sponsor, to chętnie przywitamy w naszym gronie :) Działamy bez wsparcia finansowego zewnątrz. Można także pomóc po prostu osobowo. Działamy w dwójkę + mój sympatyczny sześciolatek :) Każda głowa pełna fajnych pomysłów i dobra energia mile widziana.

 

PW: Co checie osiągnąć – jaki macie cel?
AW: Chcemy po prostu czystego miasta, w którym mieszkają mądrzy ludzie. Każdy z nas poprzez swoje działania każdego dnia decyduje o kształcie miejsca, w którym mieszka. Miasto to My!

IMG_7332
PW: Jak działacie – co robicie żeby promować sprzątanie po psiakach?
AW: Prowadzimy fanpejdż „Nie robię na Kato”. Mieszkańcy Katowic wysyłają nam swoje zdjęcia z psami i piszą krótki komentarz, dlaczego popierają akcję. Są to fantastyczni ludzie! Bardzo wielu, których poznaliśmy dało nam osobiście dużo dobrej energii życiowej :) Innym sposobem jest udostępnianie worków na psie kupki w klubach muzycznych, sklepach, instytucjach publicznych, parkach. Rozdajemy naklejki z logo akcji. Widzimy je potem przylepione na samochody, smycze, drzwi. To cieszy :) Spotykamy się ze Strażą Miejską, która rozpoczęła akcję informacyjno-mandatową w mieście. Mamy wsparcie Zieleni Miejskiej, która zapewnia nam woreczki.
Zapraszamy również wszystkich na wystawę fotograficzną, którą sfinansujowała IKK Miasto Ogrodów. Ruszyła w maju na katowickiej ASP i jest przenoszona z miejsca na miejsce do końca grudnia (Park Śląski, Pałac Młodzieży, Dworzec PKP, Uniwersytet Ekonomiczny, Szyb Wilson, Kino Kosmos, Centrum Kultury Katowice, domy kultury, kluby muzyczne itp.). Na zdjęciach Katowiczanie z psami na tle miejsc dla miasta charakterystycznych (Nikiszowiec, Spodek, Muzeum Śląskie, siedziba NOSPR, Rondo Sztuki, Pałac Kościuszki i inne). Akcje mocno wspiera Miuosh, który także wraz z psem Figą jest bohaterem zdjęć.

IMG_7389
PW: Jakie macie pomysły na kolejne działania?
AW: Chcemy dotrzeć do wszystkich katowickich przedszkolaków. Dotychczas miasto dostarczyło do wszystkich przedszkoli książeczki edukacyjne o tematyce ekologicznej. Chcemy, żeby dzieci dostały również takowe poruszające temat czystego od kup miasta. Dzieci to najlepsi nauczyciele. Potrafią zawstydzić niejednego dorosłego.
Staramy się o dofinansowanie z Urzędu Miasta produkcji 10 tysięcy psich zestawów (tekturowe torebki z nadrukiem), która spełni jednocześnie funkcję ulotki jak i worka na kupę. Spółdzielnie już czekają na takie podarunki, żeby umieścić w każdej klatce. Sąsiad podrzuci sąsiadowi. Znowu coś dobrego się podzieje :)
Kolejne co planujemy, to organizację na koniec wakacji wydarzenia plenerowego, na które chcemy zaprosić psiarzy oraz wszelkiego rodzaju organizacje i firmy robiące coś dla naszych pupili. Takie działania planujemy we współpracy z katowickim radnym, Panem Adamem Skowronem.

 

PW: Gdzie was można znaleźć?
AW: Na fanpejdżu FB oraz w terenie :) Sporo kręcimy się po mieście. I oczywiście zapraszamy na naszą wystawę.

PW: Czy akcja dotyczy „tylko” Katowic?
AW: Skupiamy się na naszym mieście, bo to nasz dom i niestety na chwilę obecną nie dysponujemy takim czasem, żeby objąć akcją całą Polskę. Zachęcamy inne miasta do organizowania takich działań u siebie. Trzeba po prostu chcieć :)

Zachęcamy do szerzenia takiej formy edukacji społeczeństwa i dziękujemy serdecznie Agnieszce za rozmowę :)

  • Monika

    W porządku. Tylko nadal jest mnóstwo miast które owszem, tabliczki z napisem „posprzątaj po psie” wywieszają, ale kosza to nie uraczysz … nawet takiego zwykłego na śmieci … Na prawdę, jak właściciele psów mają zacząć sprzątać po nich, jeśli potem muszą przez pół miasta iść z kupą?! Wiele miast wymaga ale same od siebie nic nie zrobią!

    • u nas w wielu kwestiach istnieją zakazy i nakazy, które ciężko przestrzegać. Dużo jeździmy po kraju i nawet jak juz zdarza się, że nie ma kosza (a nie pamiętam kiedy tak było) w pobliżu to nie jest problemem przespacerować się z woreczkiem nawet dłuższy kawałek drogi. Jeżeli u Ciebie w mieście nie ma koszy na śmieci (wg. ustawy nie muszą to być kosze na psie kupy, ale zwykłe śmietniki) to może warto złożyć stosowne pismo w urzędzie miasta i przejść się z petycją. Dodatkowo co roku miasta zbierają oferty do budżetu partycypacyjnego – dzięki temu powstały już. m.in parki dla psów – można także to wykorzystać.