Kolejny post o jakości tego, co jemy

Wiosnę czuć. I jest to zajebiste. Jakby nie patrzeć, przyjemność spaceru z psem w pełnym, ogrzewającym Cię słońcu jest duża. Tak samo stanie w korku. Jakoś tak… ludzie nawet mniej wkurwiają.

Z czym też wiąże się wiosna? Ano z nagłym ogarnięciem się ludzi, że niedługo będzie trzeba odsłonić nieco ciała. Co za tym idzie – rozpoczynają się diety. Rozpoczynają się treningi. W najgorszych przypadkach – głodówki ;). Ale ja nie o tym (swoją drogą, Arvind świetnie pewne kwestie opisał tutaj).

Wielokrotnie już w tym temacie pisano i robiły to osoby, przy których poziomie wiedzy mój jest na poziomie średnio ogarniętego kilograma sanek. Ale jako, że coś tam staram się już od dłuższego czasu załyczyć – przekażę Wam kilka prawd (które każdy w temacie zdrowszego odżywiania i tak zna ;).

Jakość mięsa, wędlin i serów.

Cóż. Mięsożercą jestem potwornym, ale gdy czyta się o tym jaką ilością sterydów ładowane są np. kury, ile wypełniaczy mają wędliny, albo jak bardzo sery nie maja z serem wiele wspólnego – odechciewa się.
Idąc dalej do tym tropem do kanapek – wędlinę tak naprawdę bardzo łatwo zrobić samemu. Zakup mięcha, zamarynowanie go w przyprawach i upieczenie to naprawdę prosta rzecz. A smak jest – wierzcie mi – nieporównywalnie lepszy.

Jem do 18 i koniec

Mit, który wziął się chyba z tego, że ludzie przychodzili z pracy, siadali przed telewizorem i łapali się za wielki obiad. Schabowy, ziemniory, mizeria ze śmietaną, wszystko obowiązkowo oblane toną tłuszczu. A po nim jakieś przekąski, 2 piwka i wciąż dzierżony pilot. Po czym idziemy spać. No kurcza, oczywiste jest więc, że jedzenie wieczorem wpływa na wagę ;).
W praktyce spokojnie możecie coś zjeść niezależenie od pory, ale niech to będzie:
– do dwóch godzin przed snem (mniej więcej)
– lekkostrawne (na takiego głoda polecam twaróg z rzodkiewką i szczypiorkiem – zapycha potwornie i jest zajebisty).
Wierzcie mi, w żaden sposób nie przyczyni się to do zbędnych kilogramów.
Warto też pamiętać, że regularność spożywania posiłków jest ważna. Fajnie sobie ustawić (w miarę możliwości) posiłki co 3-4 godziny i się tego trzymać. Ale tu już wchodzimy bardziej w tematy dietetyczne – fajnie by było wspomnieć o intermittent fasting a to kolejny temat rzeka.

Napoje

Cukier. Cukier, TOOONY cukru. Naprawdę, jest go cholernie dużo w większości napojów, które nie są wodą.
Ogranicz takowe, zwracaj uwagę na etykiety, nie dawaj się wkręcić w soki „100%”. Wody smakowe to tak naprawdę to samo.
Osobiście, gdy mnie nachodzi na coś słodkiego – 2, 3 łyki coli zero i mam dość. Wiem, mniejsze zło ale czuję się z nim dobrze. Jeżeli natomiast uwielbiacie wszelkiego rodzaju ciastka, batoniki – zerknijcie na np. Kuchnię SFD. Jest tam tona przepisów, które Wam pomogą w trudnych chwilach :)

„Fit” przekąski

Cóż, doskonały przykład jak marketing potrafi wypaczyć świadomość związaną z odżywianiem. W skrócie – większość takich przekąsek są zalane cukrami. Serio, sprawdźcie jeżeli to tej pory nie zwracaliście na to uwagi. W momencie, gdy poświęcimy chwilę czasu na własnoręczne wymieszanie płatków, rodzynek, migdałów i wielu innych rzeczy w postaci oryginalnej – robimy sobie i naszemu organizmowi naprawdę zajebistą przysługę.

Ruszaj się

Rzecz niby nie związana bezpośrednio z tematem wpisu, ale mająca bardzo duży wpływ na całość naszego odżywiania. Szczególnie jeżeli chcesz dobrze się czuć w sezonie letnim (przekładając to na cały rok). Samo schudnięcie to rzecz jedna. Druga to sprawienie aby skóra i nasze mięśnie nie były obwisłe. A tutaj już choćby 30 minut intensywnego marszu dziennie pomoże. Chociaż osobiście polecam trening siłowy ;) (tak, dla kobiet też).

I pamiętajcie, wszystko jest dla ludzi. Chodzi jedynie o dawkowanie.
Dozo.