Jak podróżować z psem?

Blog wędrówkowy, a w sumie tej kwestii nigdy nie opisywałem.

Ja jestem wygodnicki i moją ogoniastą dupkę człowieki wożą samochodem :) Ale wiem, że nie każdy ma 1/3 auta dla siebie.

Okazuje się, że znalezienie informacji o tym jak podróżować z psem trzeba mocno się naszukać na stronach przewoźników.

PKP

Na stronie PKP.pl nie maja niestety informacji w temacie podróżowania z psem. Polecam od razu wejść na stronę ICC.pl  gdzie bez problemu znajduje się zakładkę „przewóz w pociągach rowerów, rzeczy i zwierząt”. W samej zakładce jest informacja o tym jakie trzeba spełnić warunki aby moc podróżować z czworonogiem.

Cena biletu za psa to 15,20 zł, chyba, że ktoś chce na bogato to wtedy „wagonach sypialnych (WL) i z miejscami do leżenia (Bc) psa można przewozić pod warunkiem wykupienia wszystkich miejsc w przedziale.”
A jeżeli psiak jest nieduży i podróżuje w transporterze, wtedy traktowany jest jako bagaż podręczny i nie trzeba uiszczać opłaty a niego.

Warto także zajrzeć do dokumentu, który podsuwa nam ICC REGULAMIN PRZEWOZU OSÓB, RZECZY I ZWIERZĄT przez Spółkę „PKP Intercity” punkt o zwierzętach jest na stronie 34.

*bardzo nie podoba mi się punkt 8:
„Jeżeli współpodróżni zgłoszą sprzeciw z powodu umieszczenia w przedziale zwierzęcia, podróżny powinien
zająć miejsce wskazane przez konduktora (w innym przedziale, przedsionku lub na korytarzu wagonu), a jeżeli jest to niemożliwe – podróżny jest zobowiązany opuścić pociąg na najbliższej stacji. W takim przypadku konduktor zamieszcza na bilecie stosowne poświadczenie, na podstawie którego podróżnemu przysługuje zwrot należności za częściowo niewykorzystany bilet na przejazd, bez potrącenia odstępnego.”

Mam nadzieję, że takiego zachowania od współtowarzyszy nigdy nie doświadczycie.

Polski Bus

Niestety, pomimo iż jest to najtańszy przewoźnik w naszym kraju, to nie zezwala on na przewóz zwierząt.

„8.1  Zabrania się przewozu zwierząt w autokarze, z wyjątkiem przewozu psów przewodników – asystujących osobie niepełnosprawnej.”

W samym busie jest niewiele miejsca i pani mówi, że nawet połowa mnie by się pomiędzy fotelami nie zmieściła.

Podsumowując:

Najwygodniej i najszybciej jest podróżować własnym samochodem, postoje podczas jazdy można robić wtedy kiedy nam wygodnie, nie narażamy się na niezadowolenie pasażerów, jest to jednak najdroższy środek transportu.

Na korzyść pociągu przemawia cena, ale jeżeli psiak jest strachliwy to nadmiar nowych zapachów i ludzi + kaganiec może go porządnie zdezorientować.

Pani mówi, że pociągi są fajne, i że może już niedługo sam się o tym przekonam .. tylko ten kaganiec .. (wiecie czy da się jakoś oszukać ten przepis?)

A czym Wy podróżujecie po Polsce? No i jakie są Wasze wrażenia?

  • Ekspert Link4

    Ubezpieczenie turystyczne w ramach usług Assistance Link4 gwarantuje m.in. pokrycie kosztów wizyty u weterynarza w przypadku nieszczęśliwego wypadku kota lub psa w trakcie podróży.

    • a czy istnieje możliwość wykupienia takiego ubezpieczenia nie mając w link4 pakietu oc, ac i nw?

  • Pingback: Nie podróżuję bo… mam psa | Psie Wędrówki()

  • Anonymous

    z autobusów polecam przewoźnika Veolia – z psem nie ma żadnego problemu, ale nie jest tak tanio jak w Polskim Busie i nie wszędzie się dojedzie…

  • Ooo dziś napisaliśmy u siebie o doświadczeniach z podróżowania pkp, więc zapraszamy do poczytania. Jeśli chodzi o cenę biletów to regio ma bodajże 4,5zł a icc 15,20zł.
    Kagańców nie mamy :P Zastępujemy je uzdami, dzięki nim mamy odpowiedni poziom kontroli. Z tego co zauważyłam psiaki które nie lubią kagańców do uzdy dużo łatwiej namówić :)

  • Anonymous

    ja w czasie podróży i w obleganych przez SM i Policję parkach gdy pies biega bez smyczy stosuję obrożę uzdową. cały świat myśli że to kaganiec, a pies nie ma takiej traumy, bo może spokojnie otworzyć paszczę.

  • jeszcze tu wpadłam na chwileczkę – odnośnie twego komentarza :)
    na stałe też nie wyobrażam sobie życia za granicą, dlatego w Polsce mamy dom na pięknej podlaskiej wsi i kiedy możemy to tam jeździmy. Minimalnie zakładamy tu zostać dwa lata, dopoki młody nie pójdzie na studia. ( jestem w Belgii od 2004 roku, ale przyjeżdźałam tu jeszcze jako studentka.)Można powiedzieć, żyję między dwoma krajami. Dostrzegam również wady belgijskiego systemu, ale z drugiej strony kraj ten zapewnił mi to, o co w Polsce bezskutecznie zabiegałam – normalne, godne zycie. Jako niepoprawni optymiści dwukrotnie wracaliśmy by próbować coś robić w kraju – i dla kraju, ale głową muru nie przebijesz! Może we Wrocławiu, czy innych aglomeracjach są większe możliwości, ale małe, podlaskie miasteczka umierają… Szkoda, bo sa tu naprawdę piekne tereny. Obiecano nam drugą Japonię, później Irlandię, a zanosi się na drugą Hiszpanię lub Grecję. Pozdrawiam :)Miłego tygodnia

  • Oczywiscie my ze wzgledu na nasza czlowieko-psia rodzine skazani jestesmy na podrozowanie autem. Na poczatku gniezdzilismy sie z psami z tylu na siedzeniach, ale poszlismy po rozum do glowy. Za kazdym razem gdy jedziemy na swieta lub wakacje do Polski, wysylamy najpierw bagaze, a pozniej wyscielamy ulubionymi poduchami i kocykami caly bagaznik ( ktory jest naprawde bardzo duzy), ktory piesy maja tylko dla siebie. Oczywiscie maja z nami lacznasc, bo bagaznik nie jest oddzielony jakas scianka od reszty auta. Tunia uwielbia te podroze , spi cala droge rozlozona jak krolewna, chracha i pochrapuje, nawet na siku nie chce jej sie wychodzic, a Kajetek pilnie obserwuje cala trase :)

  • Najlepiej właśnie mieć samochód, a nie cackać się z autobusami :D Ty to masz wygodnie!

    Pozdrawiamy.

  • Piszesz, Fado, o podrozowaniu srodkami komunikacji publicznej, ale ani slowa na temat, jak powinienes podrozowac w samochodzie Twoich czlowiekow. A to nie jest wcale tak, ze wsiadasz i jedziesz. Powinienes byc zabezpieczony, zebys nie pofrunal przez okno w razie gwaltownego hamowania. My tu mamy specjalne przepisy w tej sprawie. Musisz siedziec albo z przymocowanym transporterze, albo na siedzeniu w szelkach i na specjalnej smyczy, ktora jednym koncem jest „wklikana” w zapiecie od czlowiekowych pasow bezpieczenstwa. Na nasze brudne po spacerach lapki jest specjalna plandeka, rozkladana na tylnych siedzeniach i przymocowana do zaglowkow. Ona zapobiega wpadnieciu za przednie siedzenia na podloge auta. My tak wlasnie musimy jezdzic autami, bo gdyby zobaczyl nas policjant, niezapietych, na kolanach albo pod nogami czlowiekow, to byliby oni lzejsi o sporo eurow.
    Podrozuj bezpiecznie!
    Twoja Kira

    • Masz całkowitą rację, to nie jest tak, że psiak wchodzi do auta i problem z głowy, takie pasu o których piszesz w moim przypadku się nie sprawdzają bo umiem się wypiąć :D Na kolana to ja za duży jestem, a bagażnik mam zabezpieczony siatką. To zdecydowanie dobry temat na kolejny post. Dziękuję za podpowiedź.

  • Ja z Berkiem niestety jestesmy naczęściej zmuszeni do komunikacji miejskiej (Berek nie lubi autobusow), i PKP. Niestety przez zachowanie Berka nie lubie tego bo jego zdenerwowaie i zniecierpliwienie bardzo mi sie udziela :/, Jest cieżko :/. Czasem az nie chce mi sie o tym mysleć…

    • psiak przejmuje Twoje zdenerwowanie .. pani moja mocno sie uspokaja przed każdym wyjściem do ludzi i to bardzo pomaga :)

    • NIestety zwykle to najpierw Berek zaczyna wymyslać a potem dopiero ja zaczynam sie matwić. Nie nastawiam się źle i duzo z nim jeżzę ale jest ciezko i do przyjemności to nie należy :(. W pociągu spi jak anioł :)

    • ja pociągiem nie jeździłem jeszcze .. hmm ciekawe jak to jest, a macie kaganiec zawsze?

      u nas sporym problemem był przedwczesny nerw pani, ona się spinała i ja przez to też, jak ona odpuściła to i mi jest łatwiej akceptować świat dookoła ;)

  • No tak, wiosna się zaczyna i podróże też.
    Ty jesteś szczupły i średniego wzrostu,
    ale moje to za duże do przewożenia nawet pociągiem :-)))

  • Moja Psica w aucie kombi zajmuje cały bagażnik. A i tak sie kręci. kiedyś w Lidlu można było kupić specjalne pasy dla psa, ale to chyba montowane na siedzenie.
    Pozdrawiam

    • pasy są do zapięcia na tylnej kanapie, problem jest gdy jadą jeszcze pasażerowie :)