Frisbee

Czyli mój pierwszy raz z dyskiem :)

 

 

Z resztą nie tylko mój, bo człowieki w sumie też pierwszy raz rzucały prawdziwym dyskiem :)

 

 

Co prawda jeszcze nie udało mi się dogonić dysku tak, żeby go złapać zanim spadnie na ziemię – a podobno o to w tym chodzi. Ale człowieki i tak cieszyły się z tego, że doganiałem dysk i przynosiłem go prawie do ich rąk :)

 

 

 

 

Dla człowieków to rzucanie też nie było takie całkiem łatwe, bo nie za każdym razem dysk leciał równo i przed siebie ^^

 

 

 

Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że zabawa była super!
Ja się zmęczyłem a moje człowieki dotleniły :)

 

 

 

Polecam każdemu, nawet tym psiakom co dupek od ziemi nie odrywają – tak jak ja :)

 

 

  • My mamy tylko taki gumowe..pora chyba kupić lepsze :)

    • na FB ktoś napisał, że te gumowe są super do nauki, bo wolniej latają i wygodniej się nimi szarpać :)

  • Fajna zabawa :) Można wiedzieć, ile takie frisbee kosztuje?
    PS: Ale masz minę na czwartym zdjęciu, Fado :P

    • ceny dysków na allegro zaczynają się od 8-10 zł, więc aż takie drogie nie są, choć jak psiak ma mocny ścisk lub się uczy to dyski szybko się zużywają

    • To bardzo przyzwoita cena :) Na próbę można kupić ;)

    • Dzięki za informację! :)

    • Tylko,ze z tego co mieliśmy okazję testować, to te za 8-10 do poprawnego rzucania się nie nadają, a jeśli chcemy już się zaangażować w tą zabawę, polecam coś odpowiedniego :)

      Te najtańsze często są z twardego sztywnego plastiku i łatwo ulegają przegryzieniu. To powoduje powstanie ostrych zakończeń, które mogę pokaleczyć psu pychol.

    • ooo widzisz, my dopiero zaczynamy, więc nie mamy pojęcia czym dyski się różnią. Dziękuję za podpowiedź :)

  • Musze sprobowac z Kira! Ona tylko pilki i patyczki, trzeba wystapic z czyms nowym.

    • ja też patyki zawsze ganiałem i gryzłem, a to fajne, choć jak psiak nie do końca jest przekonany do plastiku, to warto od tych miękkich dysków zacząć

  • My kiedyś Z Dołkiem próbowaliśmy zabawy z frisbee. Było tak, że wszystkie talerze umarły i trzeba było zainwestować w jawz’a, a że pańcia ma dobrego cela, to frisbee ZAWSZE leciało winną stronę niż było zamierzone :P Polecono nam zacząć od rolowania (czy jakoś tak to się nazywało – puszczanie frisbee po ziemi), jak to opanowaliśmy zaczęliśmy to nadszedł czas na podrzucanie i rzucanie w powietrzu. Całkiem fajnie choć niezgrabnie nam szło. Wtedy pańcia wpadła na genialny pomysł, nauczenia suki – efekt – nasz jawz wylądował w głębokim na kilka metrów zbiorniku przeciwpożarowym :D O to nasz historia z frisbee :)

    • z tą celnością to doskonale rozumiem :)

      muszę panią zagonić do lektury, żeby sama się najpierw nauczyła a potem mnie ;)

  • Kasta też nie łapie w locie, ale to już wiesz/. Świetna zabawa i duża porcja ruchu dla dwunożnych. Pozdrawiam

  • Miałeś świetną zabawę. Łapać dysk w locie z pewnością się nauczysz, cierpliwości :)

    • się okaże, pani się śmieje, że ja dupki od ziemi nie odrywam :)

  • Wow fajna zabawa dla wszystkich :-)))

  • Możecie spróbować z takim materiałowym, bodajże ortalionowym dyskiem, fajnie się unosi a jest wolniejszy od tych plastikowych. :)

    • oo nie wiedzieliśmy, że materiał ma wpływ na prędkość :)

  • świetna zabawa dla psa i człowieków. A może by tak zamienić sie rolami: pies rzuca, a człowieki aportują, hmmm to może wyglądać interesująco:)

    • super zabawa :) w sumie sport jak patrzę na „zawodowców” :)

      pani nie pójdzie na taki układ, żeby mi nosić :P