Farma iluzji oczami dwulatka

Są takie miejsca gdzie wszyscy przez chwilę jesteśmy dziećmi. Farma iluzji potrafi zaskoczyć swoich gości wymyślnymi atrakcjami, to miejsce, które łączy naukę z zabawą i robi to bardzo dobrze!

Flagową atrakcją jest latająca chata tajemnic, w której woda płynie do góry a błędnik szaleje (przynajmniej w moim przypadku). Nasz Chomiczek nic sobie nie robiła z pochyłości i tuptała z góry na dół.

Ogromną fascynację wzbudziły cieniowe dioramy – pięknie i precyzyjnie wykonane mieniące się wszystkimi kolorami tęczy.

Nasz dwuletni Chomiś zdecydowanie poczuła respekt w rezerwacie dzikich smoków. Ta trasa wyglądała zdecydowanie bezpieczniej na rękach tatusia :)

„Koko! Koko! – tak!”

Z daleka była pełna fascynacja, ale gdy tylko kolejka ruszyła niestety przejażdżka się zakończyła z powodu płaczu – najmłodsza nie ogarnęła ogromu bodźców jakie ją otoczyły i zwyczajnie zrobiła bunt na pokładzie i ptaki zostały zatrzymane a my zrobiłyśmy wysiadkę.

W króliczkowie humor na szczęście szybko się poprawił i całą gromadką mogliśmy dalej korzystać z dobrodziejstw tego miejsca.

Dla tych starszych i odważniejszych czeka całe mnóstwo dodatkowych atrakcji, m.in park linowy, możliwość strzelania z łuku i długiej wiatrówki.

Odrobina dżungli i możliwość sprawdzenia własnych sił podczas przeprawy tratwą najbardziej uradowały naszą 11 letnią towarzyszkę, która podjęła się samodzielnego „holowania” naszej tratwy – dwie dorosłe baby siedziały a Julcia pracowała za nas, ciekawie musiało to wyglądać :)

Podczas gdy matka ryzykowała swoje życie, a już na pewno walczyła o utrzymanie obiadu w żołądku w „tunelu zapomnienia” (najbardziej zaburzające błędnik doświadczenie jakiego kiedykolwiek doznałam) Chomiczek wraz z tatą poznawali mieszkańców Farmy Iluzji.

Najciekawsze selfie jakie udało mi się popełnić :) Nauka fizyki w tym miejscu to czysta frajda.

Co jednak najbardziej raduje takiego małego Chomiczka? Uciekanie przed rodzicami i zbieranie kamyczków!

Jak to niewiele maluchom potrzeba do szczęścia :)