7 typów ludzi jedzących w pracy

Ostatnio rozmawiałem sobie ze znajomymi, którzy są chyba wzorem w zdrowym, konsekwentnym odżywianiu i wpadło nam w rozmowie kilka typów osób, które z niezwykłą regularnością powtarzają się w większości miejsc pracy.
Btw. pamiętajcie o przymrużeniu oka ;)

 

  • Kawa all day long.

No bo po co coś jeść? Oczywiście nie mówię o sytuacji, gdy masz taki zapier***, że nie masz kiedy z wc nawet skorzystać (pracowałem kiedyś w popularnej sieci odzieżowej, regularne sytuacje). Często z tym typem można się spotkać, gdy otaczają Cię młode, wiecznie zalatane kobiety. Wagę trzeba przecież kontrolować a na posiłek i trening czasu nie ma sensu marnować.
Typ na szczęście dość rzadko spotykany z racji rosnącej(?) świadomości ludzi na temat żywienia.

L68XFXNW0F

 

  • Parówki z bułką

Podstawowa jednostka żywienia naszego programisty. I wielu innych. Oczywiście bez generalizowania, inne zawody też tą wariację chołubią. Ino w innych rękach widzę to jakoś rzadziej.

RP8PNGWAZK

 

  • Pan Kanapka

No! Pan Kanapka występuje w postaci naturalnej chyba wszędzie, gdzie miejsce mają zarówno małe jak i duże biura, korporacje, coworkingi, słowem – wszędzie, gdzie jest grupa zalatanych ludzi. Podjeżdża on swoim automobilem (od golfa 3 przez kombi, aż po konkretne vany), wypakowuje swoje specjały i sprzedaje ludziom szczęśliwym, że mogą za nie zapłacić kilkukrotność wartości.
Występuje najczęściej w postaci śniadaniowej.

06

 

  • Co tam jeden batonik.

Często łączy się z Kawa all day long. No bo jednak trochę cukru czasami nie zaszkodzi, prawda? Poza tym i tak prawie nie jem, więc co tam jakieś 200kcal. A przecież to taaakieee dooobreee jeeest. Tłusty Czwartek to dla tego typu ludzi święto narodowe. Delikatnie mówiąc.

food-man-person-eating

 

  • Chińczyk czy burger? A może obiad jak od mamy?

Wersja obiadowa/ekskluzywna Pana Kanapki. Ciepły posiłek to przecież ważna rzecz :).
Wszystko fajnie, do momentu gdy delikwent się przeliczy i w połowie miesiąca zaczyna mu brakować kasy. Wtedy następuje naturalna degradacja na dodatkowe zaopatrzenie u Pana Kanapki. W momencie stałego spadku gotówki, krokiem ostatecznym jest Kawa all day long. Jeżeli jest darmowa ofc.
Burgery od jakiegoś czasu zdają się wypierać klasycznego chińczyka. Gdzieś w tle przewijają się jeszcze kebaby. Niezmiennie popularne są jednak obiadki. I cóż, nie ma co się dziwić ;)
ps. Jeżeli zarabia się wystarczająco i nie uprawia się tak zwanego treningu – dupa rośnie konkretnie.

food-plate-wood-cup

 

  • Pudełkowiec

Jesteś fit? Chcesz być fit? A może po prostu poczułeś wiosnę? Cóż – praktycznie najlepsze rozwiązanie. W pudełkach najczęściej widzi się kuraka, ryż i warzywa. Przez 5 dni w tygodniu.

 

  • Państwo piekarnik / grill / patelnia

Chyba mało kto ma możliwość normalnego przyrządzenia posiłku w pracy.
Raz, że w biurze raczej nie ma na czym.
Dwa – szef raczej nie będzie szczęśliwy, gdy będziesz stać przy grillu przewracając mięso i „tracąc” czas.
Trzy – za dochodzące zapachy współpracownicy będą mieli ochotę zrobić Ci krzywdę.
Niemniej jest to jednak coś, co mam nadzieję każdy będzie mógł w środku dnia ogarnąć. Zjedzenie dokładnie tego na co ma się ochotę, zrobionego dokładnie tak, jak się lubi – bezcenne :).

Na koniec. O czym zapomniałem? Co przeoczyłem? Walcie z uwagami :)

Smacznego!

 

ps. zdjęcia pochodzą z darmowego stocka stocksnap.io

  • eV

    Chyba najbliżej mi do pana kanapki, ale do pracy chodzę pieszo, a kanapki mam tylko dla siebie. Choć widzę tutaj niezły sposób na biznes – tylko komu chciałoby się rano zrobić coś więcej niż posmarować masłem na szybko kromkę i walnąć pierwszy lepszy plaster sera jaki się napatoczy w lodówce.

    • pan kanapka to najlepszy biznes w biurowcach :) moje kanapki (jeśli je już robię) to też wyglądają mało finezyjnie – najbardziej lubię jak małżonek robi omleta na śniadanie :)

  • PSIOLUBNI

    Swoje pudełka z jedzeniem są najlepsze, ale jak nie ma się takiego przy sobie – trza skoczyć do Biedry i poszukać jakiegoś wege posiłku :D

    • gorzej jak najbliższy sklep to kiosk ruchu ;) wtedy na ratunek nam przychodzą zamawiane obiadki domowe ;)

  • Szpejara

    U mnie w biurze dominowała dieta „co dziś w biedronce” (która była po drugiej stronie ulicy). Niektórzy wybierali gotowe dania do odgrzania w mikrofali, inni jogurciki, owoce, bułki, donuty, batony i inne przekąski oferowane przez ulubiony sklep polaków ;) A wspólne wypady „do biedry” były ulubionym powodem do zrobienia sobie chwilki przerwy.

    • doskonałe są takie zakupy :) sama często tak robię w pracy jak nie wzięłam swojego obiadu :)